Koniec z nami... - Zaya
Tak, była zima, który rok? Już nieważne
Setki miłych wspomnień, tysiące pięknych wrażeń
Chciałem zaczarować świat, bo byłem najszczęśliwszy
Miałem taką moc, że wszystko mogłem zniszczyć
Jednak żyłem pełnią życia, nie martwiłem się o jutro
Widziałem wtedy sens, nie było wcale trudno
Życie ułożyło się dokładnie tak, jak chciałem
Wtedy zrozumiałem, że nic nie zmarnowałem
Z dnia na dzień sen upiększał to całe moje szczęście
Pięknymi marzeniami było zapełnione serce
Śnieg wtedy sypał od rana do wieczora
Od razu wiedziałem jaka piękna jest ta pora
Miałem chęć zatrzymać czas, przeżyć to jeszcze raz
Nie uciekać nigdzie, zostać z nią sam na sam
Jednak to nie trwało wiecznie, wszystko Ci opowiem
To nie tajemnica, którą pochowam w swym grobie
Powiem Tobie, tak, to był 30 grudnia
Nigdy nie zapomnę, pamiętam to do dziś dnia
To w tym cudownym dniu zaczęło się to życie
Miłość malowana, która miała być na szczycie
Było idealnie, nie dało się żyć lepiej
Wspólny wyjazd, spacery wprost pod niebem
To spotkało mnie, na początku nie wierzyłem
To piękne przeżycie, o którym nie marzyłem
Jednak już nie jest tak pięknie, wszystko się skończyło
Zostałem teraz sam i wspominam to, co było
Uwierz, mam co wspominać, naprawdę było miło
Do dziś nie mogę pojąć, że to szybko się zmieniło
To wszystko moja wina, wiem że da się to naprawić
Bliscy do mnie mówią "wiesz co zrobiłeś Dawid?"
Mam tą świadomość, to chyba nie ma sensu
Nigdy nie zapomnę, zawsze będziesz w moim sercu
Ile ja bym dał żeby wrócił tamten czas, tamta chwila
Żeby sytuacja była między nami była miła...
Ile ja bym dał... ile ja bym dał...
Ile ja bym dał żeby wszystko było tak, jak kiedyś
Ile ja bym dał żeby było tak, jak wtedy...
Ile ja bym dał... ile ja bym dał...